Gazeta. Jak to się robi?

25.09.2007 17:39:17
Po kilkudniowych zajęciach dziennikarskich w redakcji Głosu Ziemi Bychawskiej, grupka młodzieży uczęszczająca na Kółko dziennikarskei w ramach projektu "Szkoła dla Ciebie" przeprowadziła wywiad z panią Moniką Głazik-redaktor naczelną GZB. Treść wywiadu możecie znaleźć w dalszej części newsa lub w najnowszym numerze GZB. Zachęcamy do lektury :)


Polecamy:
-Wersja elektroniczna Głosu Ziemi Bychawskiej 2007-09-25 (pdf)

W redakcji od kuchni

22. sierpnia mieliśmy przyjemność uczestniczyć w warsztatach dziennikarskich przeprowadzonych przez redaktor naczelną „Głosu Ziemi Bychawskiej” panią Monikę Głazik. Mogliśmy porozmawiać na temat drogi do zawodu dziennikarza, o cechach takiej osoby oraz poznać zakres obowiązków redaktora i etapy powstawania lokalnej gazety. Rozwiązywaliśmy test zainteresowań, aby określić swoje predyspozycje zawodowe. Jak się okazało, niektórzy z nas, mają zadatki na przyszłych dziennikarzy.
Kolejne spotkanie 28 sierpnia, poświęcone było zasadom konstruowania dobrego wywiadu. Zdobytą wiedzę postanowiliśmy wykorzystać w praktyce i poprosiliśmy panią Monikę o udzielenie wywiadu. Miała niezwykle trudne zadanie, ponieważ teraz to ona znalazła się w ogniu pytań młodych „dziennikarzy”.
Choć wielu mieszkańców zna Panią z widzenia, to niewiele o Pani wie. Chcielibyśmy, aby opowiedziała nam Pani kilka słów o sobie.

Kim Pani chciała zostać, gdy była w naszym wieku?
Gdy miałam 5 lat, to chciałam zostać lekarzem, potem nauczycielką. Tuż przed maturą stwierdziłam, że chciałabym pracować w domu kultury i organizować różne imprezy. I takie wybrałam studia. Zawodu dziennikarza nie brałam nawet po uwagę, pojawił się on dość przypadkowo w moim życiu.

Jakie jest Pani wykształcenie?
Ukończyłam studia zawodowe o specjalności animator i menadżer kultury na Wydziale Pedagogiki i Psychologii UMSC, następnie studia magisterskie uzupełniające na kierunku pedagogika, również na tym samym wydziale. Później stwierdziłam, że mogłabym zostać logopedą, stąd kontynuowałam naukę na podyplomowych studiach logopedycznych na Wydziale Humanistycznym UMCS.

Jak długo pracuje Pani w redakcji „Głosu Ziemi Bychawskiej”?

Redaktorem GZB jestem od stycznia 2006 roku, ale z naszą gazetą jestem związana już od października 2004 roku, kiedy rozpoczęłam pracę w Urzędzie Miejskim w Bychawie na stanowisku do spraw komunikacji społecznej i promocji miasta. Była to praca w wymiarze pół etatu. Pod koniec 2005 roku przystąpiłam do konkursu na stanowisko redaktora „Głosu” i… udało się! Jak długo tutaj popracuję, nie wiadomo, gdyż jak statystyka mówi, w ciągu 11 lat swego istnienia, gazeta zmieniała redaktorów, jak przysłowiowe rękawiczki, przede mną było ich ośmiu. Ale lubię swoją pracę i stąd jestem dobrej myśli, że zostanę w redakcji na długo.

Czy mogłaby Pani opowiedzieć młodym czytelnikom „Trybuny Ludków” jak powstaje gazeta?
Gazeta jest miesięcznikiem. Na jej powstanie składa się kilka etapów: pisanie tekstów, zbieranie ich od innych autorów, przepisywanie i przeredagowywanie, dopasowywanie obrazków, ilustracji, wykonywanie zdjęć, które w tej gazecie powinny się znaleźć, potem skład, korekta, druk i kolportaż.
Pierwszym etapem powstania gazety jest zebranie artykułów. Wiele tekstów piszę sama, są to głównie sprawozdania z lokalnych imprez, na które jestem zapraszana, jako przedstawiciel miejscowej prasy. Staram się, aby w każdej gazecie znalazły się również artykuły poruszające nasze problemy. Wiele artykułów dostaję od „korespondentów” naszej gazety, czyli zaprzyjaźnionych osób, które lubią pisać. Czasami piszą o sprawach związanych ze swoim miejscem zamieszkania, czasem nauką, pracą zawodową lub społeczną, niekiedy dzielą się z czytelnikami swoimi pasjami i zainteresowaniami. Od nauczycieli głównie otrzymuję teksty uwzględniające ich potrzeby zawodowe.
Później przygotowuję makietę gazety, czyli planuję, co powinno się znaleźć na której stronie i ile może zająć miejsca. Jak, na pewno zauważyliście, gazeta, jeśli chodzi o ilość stron, jest bardzo elastyczna, w tym roku wydawane były numery, które liczyły od 10 nawet do 16 stron formatu A3. Wszystko zależy od ilości materiału.
Ostatni tydzień miesiąca to skład gazety za pomocą programów komputerowych. Od kilku lat w tym zakresie współpracujemy z profesjonalnym studiem. Po złożeniu gazety przez studio robię jeszcze kilka korekt i akceptuję do druku. Wtedy gazeta, w formie elektronicznej, trafia do drukarni w Lublinie, skąd po najwyżej dwóch dniach wraca do redakcji papierowa, świeżutka i pachnąca drukiem. Wówczas zajmuję się jej kolportażem, czyli dostarczeniem do sieci kiosków i sklepów spożywczych na terenie gminy, do szkół i gminnych instytucji. Jest zamieszczana na stronie internetowej, by również bychawianie mieszkający w dalekich stronach, mogli ją przeczytać.
Sam proces tworzenia gazety jest więc długotrwały. Przez trzy tygodnie zbieram materiał i piszę teksty, czyli pracuję nad koncepcją gazety, a samo jej wykonanie zajmuje mi około tygodnia. Zawsze też, co jest ironią losu, najciekawsze teksty trafiają do niej w ostatniej chwili, gdy gazeta jest złożona i czeka na akceptację do druku. Wówczas trzeba wszystko, przestawiać, robić pewne rzeczy od początku.

W jakim nakładzie ukazuje się gazeta, i kto finansuje jej wydawanie?

Gazeta ukazuje się w nakładzie 1000 egzemplarzy. Wydawanie gazety finansuje Gmina Bychawa, dzięki temu gazeta jest bezpłatna. Niemniej uważam, że jest jej trochę za mało, powinno być co najmniej 2000 egzemplarzy, by każdy zainteresowany mógł ją otrzymać, zwłaszcza, że cieszy się ona dużą popularnością.

Jakie są cele gazety lokalnej?

Głównym zadaniem „Głosu Ziemi Bychawskiej”, jako gazety wydawanej przez samorząd, jest informowanie mieszkańców o działaniach władz gminy.

Czy pamięta Pani swój pierwszy wywiad?
Oczywiście, że pamiętam. Był to wywiad z Panem Zaborskim, zastępcą komendanta Komisariatu Policji w Bychawie. Teraz już wiem, że dobry wywiad to nie tylko pytania i odpowiedzi. Byłam bardzo zestresowana, podobnie, a może nawet bardziej, niż mój rozmówca. Ogólnie wyszło nieźle, chociaż wiem, że nie byłam tak dobrze przygotowana jak powinnam. Nie był to też łatwy temat.

Czy spotyka się Pani z reakcją czytelników na poruszane tematy?
Tak, po każdym numerze, odbieram telefony, smsy i maile, słucham komentarzy na ulicy. Reakcje są bardzo różne. Czasem miłe, a czasem wprost przeciwnie. Najgoręcej było przed wyborami samorządowymi w ubiegłym roku.
Ogólnie mówiąc, odbiorca w Bychawie jest bardzo wrażliwy, łatwo go urazić. Nie jest odporny na krytykę. Czasami coś, nawet błahego, powoduje nieprawdopodobnie wielką reakcję. Jedno zdanie lub słowo. Bierze się to stąd, że wielu czytelników uważa, że gazeta lokalna powinna tylko chwalić i pokazywać rzeczywistość przez różowe okulary.
Na szczęście, co jest dla mnie bardzo miłe, częściej spotykam się z pozytywnymi reakcjami czytelników na to, o czym się w gazecie pisze. Nie krytykują, ale dają konstruktywne wskazówki, co powinnam w gazecie zmienić, niektórzy podpowiadają też ciekawe tematy, które powinny się w niej znaleźć.
Czy pamięta Pani tekst, który w gazecie wywołał największe poruszenie?
Było takich wiele, jednak najwięcej reakcji wywołał wywiad z dyrektorem SP ZOZ Piotrem Wojtasiem, co miało związek z faktem, że likwidacja oddziału w szpitalu powodowała wielkie kontrowersje wśród mieszkańców. Duże emocje wzbudzają też artykuły czytelników „Głosu”, zamieszczane w rubryce Forum czytelników.

Co chciałaby Pani zmienić w redakcji?

W redakcji chciałabym pomalować ściany na żółto, gdyż biały kolor ścian nie sprzyja twórczej pracy umysłowej. Mam nadzieje, że kierownictwo urzędu mi na to pozwoli.

Jakie są Pani plany na przyszłość?
Na razie nie planuję nic wielkiego, może jakieś nowe rubryki w gazecie. Cieszę się, że udało się zrealizować mój tegoroczny plan związany z gazetą – powstała rubryka dla dzieci i młodzieży „Trybuna Ludków”. Dobrze, że cieszy się zainteresowaniem młodych czytelników, jest żywa i powoli się rozrasta. Chciałabym też, by „Głos” od nowego roku zmienił winietę, gdyż ta opatrzyła się zupełnie. Jest już od dobrych paru lat, bo chyba od siedmiu... Jeśli ktoś ma jakieś pomysły, to proszę o kontakt…
Dziękujemy Pani za rozmowę i życzymy sukcesów zawodowych oraz realizacji planów i zamierzeń.

Wywiad zrealizowali uczniowie Zespołu Szkół Zawodowych nr 1 im. mjr. Henryka Dobrzańskiego w Bychawie, podczas zajęć koła dziennikarskiego w ramach projektu „Szkoła dla Ciebie”.

DODAJ KOMENTARZ:

Nick:


Komentarz:
;) :) taktak sorry :( :D :piwko papa nonono :P hmm :cwaniak :bag :hyhy :przestraszony :rozpacz :evil :ok

Zespół Szkół Zawodowych Nr 1 im. mjr. Henryka Dobrzańskiego w Bychawie
majorhubal@wp.pl